Postanowiłam pójść w ślady Frau Be i zacząć tworzyć art journal. Ze swoją eee... "twórczą" działalnością, zdecydowałam się wystartować, o ironio - w Międzynarodowy Dzień Szczęścia. Dlaczego "o ironio"? Otóż dlatego, że ja wcale nie jestem szczęśliwym człowiekiem, choć z zewnątrz, jak najbardziej na kogoś takiego wyglądam. Dobrze udaję; wrodzony talent i lata praktyki robią swoje, hłe hłe.
Uznałam, że na art journal poświęcę kołozeszyt MILAN 430 w formacie A5. Ma osiemdziesiąt kartek, ale nie jestem pewna, czy wystarczy mi czasu, aby zapełnić wszystkie strony. Nie ukrywam, że chciałabym, żeby się udało i żeby wyszły chociaż trochę ładne - w ten sposób, zostawiłabym Mamie po sobie coś miłego, jak sądzę.
Wraz ze zwiększającą się ilością częściowo wyklejanych obrazków, zeszyt będzie pęcznieć - być może, wręcz "napuchnie". Właśnie dlatego wybrałam taki na "sprężynce", a nie z szytym, czy klejonym grzbietem. Mam wrażenie, że kołozeszyt lepiej się nadaje, aby to wszystko pomieścić.
Poniżej, prezentuję coś, co stworzyłam na szybko, po powrocie do domu. Wykorzystałam drobiazgi, które od dawna zalegają w mojej skrzyneczce, przeznaczonej do przechowywania ozdobnych papierów, taśm washi, czy naklejek. Na zdjęciu, elementy mogą wyglądać na nierówno przyklejone - jednak wszystko jest zrobione w miarę prosto. Ot, najzwyczajniej w świecie, strona się nieco podwija, a ja krzywo trzymałam aparat robiąc zdjęcie. Ale ono i tak jest najlepsze, spośród kilku innych.
Nie jestem jakoś specjalnie z siebie zadowolona, ale myślę, że tragedii też nie ma. Może kolejne strony będą lepsze? Cóż, zobaczymy, zobaczymy. W ogóle przyznam, że usiadłam do wyklejania nie tyle z pewną niechęcią, co z brakiem sił. Być może jakaś część mnie chciała, aby tworzenie tego art journalu stało się formą terapii zajęciowej. Kiedyś prace manualne, jak choćby haftowanie przynosiły mi chociaż odrobinę ulgi, jednak z tego co widzę, nie działa już nic. Tak też bywa.
A tymczasem, dajcie proszę znać, co o tym sądzicie. Chciałabym wiedzieć, co waszym zdaniem powinnam poprawić, co zmienić. Czy macie jakieś rady, wskazówki, cokolwiek.
~~O~~
Także tak... W dniu dzisiejszym, nieszczęśliwy człowiek życzy wam, abyście wy byli szczęśliwi. Niech los wlewa w wasze żyćka to szczęście bez opamiętania, bez konsultacji z lekarzem, lub farmaceutą - bo tego nie da się przedawkować, a działania niepożądane nie występują.
I jednocześnie chciałam zapytać - czym właściwie, jest dla was szczęście?
Do następnego!